Czy podczas urlopu odpoczywam od diety?

Jakiś czas temu, właśnie rozmawiając o planach urlopowych z pewną kobietą usłyszałam, że niebawem wyjeżdża na upragniony urlop, na all inclusive. Bardzo, ale to bardzo potrzebuje słońca i odpoczynku i nie zamierza na urlopie sobie odmawiać dobrodziejstw pt. pyszne jedzonko. Gdy wróci z wakacji to wtedy weźmie się za „pilnowanie talerza”, bo jest nim zmęczona.

Przybliżając historię tej kobiety. Dłuższy czas stosowała dietę, schudła, jednakże w ostatnim czasie znów przybrała kilka kilogramów, a być może nawet wróciła do wyjściowej masy ciała.

Ja wszystko rozumiem. We współpracy z klientami naprawdę wiele dopuszczam, ale nie to, że podczas urlopu odpuszczamy totalnie wszystko, a jak jesteśmy w cugu codzienności to z kolei stosujemy całkowity reżim dietetyczny.

Przecież to nie o to w tym wszystkim chodzi do jasnej ciasnej! To buduje i ugruntowuje bardzo zły stosunek do jedzenia (diety) w ogóle!

ZASADY ZDROWEGO ODŻYWIANIA | GŁÓD I APETYT

Dla przykładu, będąc w tym roku na 2-tygodniowym urlopie częściowo nad morzem a częściowo w Białej Podlaskiej naprawdę jadłam to na co miałam ochotę, ale… zachowywałam zasady zdrowego odżywiania. Z resztą dokładnie tak samo jak robię to na co dzień. Kto mnie zna lub współpracuje ze mną, wie że ja ani nie odważam ani nie odmierzam produktów. Taki sposób działa, naprawdę! Jednakże potrafię skutecznie rozpoznawać sygnały głodu oraz sytości swojego organizmu i co najważniejsze nie ignoruję ich. W swojej codziennej diecie wcale nie eliminuję białego makaronu, chleba, a nawet szarlotki czy czekolady. Słucham tego co mówi mi moje ciało.

Jednakże w tym wszystkim nie podjadam pomiędzy głównymi posiłkami – gdy nie czuję głodu, dla samego apetytu, czyli ”mam na coś smaka…” „hmm… zjadłabym coś”, „przekąsiłabym coś”. Jem przede wszystkim potrawy jak najmniej przetworzone z dobrym składem (ciasta przede wszystkim własnego wyrobu), tyle ile mogę (na ile pozwalają mi jelita) jem warzyw i owoców (gdyż przy IBS ciężko jest jeść te produkty kilogramami, ale jak najbardziej w umiarkowanych ilościach można a nawet trzeba, bo warto!), i to wszystko, tylko tyle i aż tyle.

Co więcej nad morzem jadłam gofry, lody, zapiekanki, frytki, chipsy, piłam również piwo, drinki i prosecco.

SPONTANICZNA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Na co dzień nie ćwiczę regularnie, zdecydowanie wybieram aktywność typu rower, spacer, czasem rolki (choć za rzadko) oraz jogę. Co do jogi to zdecydowanie za rzadko, mobilizuje mnie głównie ból pleców, gdy przestają boleć to brakuje mi czasu na jogę, niestety. Cały czas pracuję nad regularnością w tej kwestii.

Na urlop zabraliśmy rowery (polecam – rewelacyjna sprawa). Zatem były wycieczki rowerowe, jedna z nich planowana na 4h zrobiła się wycieczką całodzienną. W słońcu, po piachu, przez bagna wśród much, przez las wśród komarów, a na koniec w deszczu. Wyszło 63 kilometry (dla mnie wow!). Były również spacery, chociażby z tego tytułu, że mamy psa oraz maszerowaliśmy na plażę i spacerowaliśmy po plaży.

BILANS ENERGETYCZNY

Podświadomie często rezygnowałam z kolacji. Zatem w moim jadłospisie były 2 główne posiłki i właśnie inne wspomniane źródła kalorii. Myślę, że po prostu jednego dnia zjadałam więcej, innego mniej.

!!!Żeby była jasność, nie promuje, również nikogo nie zachęcam do rezygnowania z kolacji na rzecz kalorii z chipsów czy drinków. !!! Ponadto warto zdawać sobie sprawę, że alkohol to po prostu trucizna!!!

Chodzi o to, że jeśli nie chcesz przytyć, to na koniec dnia warto by zgadzał się bilans energetyczny. Czyli jeśli jesteś na rozpisce żywieniowej, masz opracowany własny plan odżywiania, który z zasady jest zdrowy ale jesz/ pijesz do tego coś jeszcze, to finalnie kalorie nie będą się zgadzać i codziennie będziesz na jakimś „plusiku”.

W dużym uproszczeniu, ale dla zobrazowania, aby przybrać 1kg tkanki tłuszczowej suma tych plusików np. z urlopu musi wynieść 7700kcal. Wydawać by się mogło, że to dużo, ale jedząc codziennie wysoko przetworzone produkty i jednocześnie wysoko smakowite, pijąc różne napoje a do tego w ogóle się nie ruszając, jest to do zrobienia.

WYBÓR ORAZ UMIAR

Wróciłam z urlopu z przekonaniem, że na pewno jakieś 2 kg mi przybyło… i co? Okazało się, że nie! Wróciłam z taką samą masą ciała z jaką wyruszyłam na urlop.

Przede wszystkim nie objadałam się – próbowałam, smakowałam i delektowałam się. Myślę, że kluczową rolę odegrał również fakt, że nie sięgałam po wszystkie produkty naraz. Decydowałam się na jeden ewentualnie dwa rodzaje urlopowych „grzeszków” (choć za lepsze uważam określenie – produkty wysokoprzetworzone i gęste energetycznie) w ciągu dnia. Czyli np., był gofr i chipsy, kolejnego dnia była zapiekana i gofr, jeszcze kolejnego były frytki i prosecco.

Ale były też: owsianka, bób, czereśnie, arbuz, truskawki i ryby oraz sałatka (oczywiście również nie wszystko naraz).

Zatem myślę, że miały tu również duże znaczenie moje ulubione zasady wyboru i zachowywania umiaru.

Raz wybierałam coś bardziej wartościowego i odżywczego, a raz coś dla samego smaku i dla ducha…?

NIE DOPASOWUJ SIE DO DIETY TYLKO DOPASUJ DIETĘ DO SIEBIE

Uważam, że dzielenie swojego stylu odżywiania na okres urlopu i na okres codzienności jest nieporozumieniem. Jak najbardziej wyjeżdżając można poluzować gumę w majtkach. Ale nie powinno być tak, że na urlopie potrzebujesz odpocząć od „diety” którą stosujesz na co dzień.

Oznacza to, że coś poszło nie tak! Że nie zaprzyjaźniłaś się ze swoim codziennym planem żywieniowym. Że to Ty dopasowujesz się do diety, nie zaś ona do ciebie.

BEZ LODÓW, GOFRÓW I INNYCH PODJADAJEK

Oczywiście niewskazana jest też druga skrajność, której osobiście padłam ofiarą, a mianowicie „czysta micha” podczas urlopu. Zatem większość wyjazdów było mocno ograniczonych pod względem smakowym, bez lodów, gofrów i innych „podjadajek”.

To nie jest dobre, to budzi frustracje i niechęć do swojego stylu odżywiania.

Zdecydowanie lepiej pozwolić sobie na kontrolowane odstępstwo, niż doprowadzić do sytuacji, w której będziesz zmuszona odpocząć od swojej diety.

Trzymanie 100% restrykcji, reżimu na siłę, może doprowadzić do takiej sytuacji, że wakacyjna przerwa się mocno wydłuży. Gdyż prawdopodobnie będzie Ci bardzo przyjemnie w tej „dyspensie”. Może stworzyć się również ogromna niechęć, wręcz nienawiść do zdrowego stylu odżywiania. I nigdy do niego nie powrócisz lub będziesz dalej wracać okresowo i go porzucać…

Najnowsze wpisy

Choroba refluksowa przełyku (GERD)

Choroba refluksowa przełyku (GERD) polega na zarzucaniu kwaśnej treści żołądkowej do przełyku i gardła a nawet jamy ustnej. Powoduje upośledzenie jakości życia i zmiany w

Przeczytaj »

Podziel się

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x