Szczerze o świętach

SZCZERZE O ŚWIĘTACH Bożego Narodzenia

o własnych odczuciach, przemyśleniach i oczywiście o diecie w święta.

W tych przemyśleniach i odczuciach u mnie będzie prawdziwie, bez tego świątecznego lukrowania.

Gdy byłam dzieckiem to święta miały zdecydowanie większą MOC.

Przynajmniej dla mnie. I tak właśnie uważam na obecnym etapie mojego życia.

Oczami dziecka

Dziecko nie dostrzega tego przedświątecznego pędu, zmęczenia, bo przecież do codziennych obowiązków zawodowych i domowych dochodzi jeszcze przedświąteczne planowanie, sprzątanie, gotowanie i zakupy.

Mam wrażenie, że dziś przez ten pęd, nadmiar obowiązków, przez bardzo napiętą gumę w gaciach…Nazywajmy rzeczy po imieniu. Tak naprawdę to odechciewa się nam organizowania tych świąt – bo to kolejny obowiązek, wyzwanie, bałagan…

A przecież często bywa tak, że przed Świętami ilość zadań do wykonania w pracy, w magiczny sposób się podwaja a nawet potraja. Trzeba podopinać ostatnie projekty, wywiązać się z tegorocznych zobowiązań, a w większości rodzajów usług to również gorący czas, praca od rana do późnego popołudnia lub wieczora.

Większość z Nas jest na tyle zmęczona codziennością, że wizja leniuchowania przez 3 świąteczne dni jest zdecydowanie bardziej kusząca niż odkurzanie, mycie okien, podłóg, czy wieczorne stanie przy garach. Tak właśnie to często słyszę, głównie narzekanie ile to trzeba jeszcze dodatkowo zrobić.

No właśnie, dlaczego tak jest?

Może za bardzo od siebie wymagasz, za bardzo chcesz, za bardzo się spinasz, na zbyt wiele pozwalasz innym, nie słuchasz siebie – czego tak naprawdę chcesz, czego potrzebujesz?

Do tego całego bałaganu w realnym świecie większość zdjęć w mediach społecznościowych w tym okresie kreuje PRZEIDEALNY obraz domu, przygotowań do świąt, rodzinnej atmosfery i rodzinnych relacji. To tak na pocieszenie, a może raczej na dobicie?

Może wcale nie chodzi o to by wszystko było idealnie przygotowane od A do Z, wysprzątane, wymyte i ugotowane, Ty w szpilkach i z czerwoną pomadką na ustach i czerwonym manicurem, zaś Twój mąż, partner pod krawatem w garniturze…

Jeżeli Twoja praca i codziennie życie są tak wyczerpujące, że nie masz siły na spędzanie świąt, to zadaj sobie pytanie…

Dlaczego tak jest? Znów dlaczego?

Czy rzeczywiście obowiązki, których realizacja należy do Ciebie są tak pochłaniające? Czy po prostu Ty sama, sam dajesz się im pochłaniać. Nie stawiasz granic, ani swoim wymaganiom ani oczekiwaniom innych.

Jeżeli stresujesz się swoją pracą zastanów się czy rzeczywiście jest ona tak bardzo stresująca, czy to tylko Twoja interpretacja, a rzekłabym, że nadinterpretacja.

A jeżeli w charakter Twojego zawodu wpisane jest, że przed świętami jest 2-3 razy więcej pracy, to domowe obowiązki oddeleguj. Zrób tylko tyle ile naprawdę możesz bez zarzynania się, że zawsze były trzy rodzaje ciast i dwa rodzaje sałatek i wszystkie okna były lśniące bez ani jednego zacieku.

A w tym roku będzie inaczej

Zrobisz jedno ciasto, jedną sałatkę albo wcale… może ktoś z gości coś przyniesie, może zamówisz catering, może kupisz gotowca? A i okno umyjesz jedno albo dwa i wciąż będzie W PORZĄDKU.

Nie każdy tak ma i nie każdy może tak mieć, jak na przysłowiowym obrazku. Czasem po prostu nie masz na to wpływu.

Jednakże naprawdę nie ma sensu skupiać się na tym czego nie masz.

Sama się na tym wiele razy łapałam i łapię, że przeglądając zdjęcia na INSTAGRAMIE lub filmy na YOUTUBE zamiast nastrajać się pozytywnie (bo przecież taki jest tego zamysł) to dopadał mnie smutek, żal, lekkie rozgoryczenie – że ja nie mam tak pięknie i raczej w najbliższej przyszłości mieć nie będę.

Konsumpcjonizm

Nie wchodząc już w szczegóły i pomijając kwestie relacji z bliskimi, żyjemy w mocno konsumpcyjnym świecie. I tak naprawdę – co chwila rodzi się potrzeba posiadania czegoś nowego, a nie sposób mieć wszystko.

I przykładowo teraz rodzi się potrzeba posiadania typowo świątecznych narzutek, poduszek, lampeczek, gwiazdeczek, świeczuszek, puszystych dywaników, piżamek, skarpetek, kocyków. Przyznaję szczerze, że to naprawdę ładnie to wygląda. Ale czy zagwarantuje nam to szczęśliwe święta?

Sprawdziłam na sobie i rzeczywiście koncentracja na tym czegoś nie masz i mieć nie będziesz, powoduje, że wpadasz w błędne koło. Zaczynasz dostrzegać wyłącznie same „minusy”, a nawet je do siebie przyciągać.

Bez perspektywy na coś dobrego, nawet tej odległej…

Bo „trzeba”…

Dziecko nie dostrzega również tego, że podczas świąt dorośli czasem robią coś „bo trzeba”, „bo wypada”, trochę na pokaz.

Bywa, że siadając do wspólnego stołu robią dobrą minę do złej gry…po prostu kreują sztuczną atmosferę….

Z czasem to dziecko poznaje prawdę, zaczyna dostrzegać te jakby mało znaczące „szczegóły” i jakby traci wiarę w magię i szczerze rodzinną atmosferę świąt.

A dorosłość wcale nie pomaga w przywracaniu tej wiary.

„Zwykłe” święta

W moim odczuciu, z roku na rok Święta stawały się jakieś takie zwykłe, normalne, trochę obowiązkowe, niestety powiem, że nawet trochę męczące…

A w zeszłym roku Święta były bardzo smutne, bo już nie było ze mną dwóch ważnych dla mnie OSÓB a tak naprawdę trzech…

Święta jak z obrazka

Natomiast w tym roku, wyjątkowo (jeśli tylko się uda) spędzę święta w moich ukochanych górach… Spełnię swoje marzenie i będę mieć magiczne święta jak z INSTA

Ale wcale nie będzie tak idealnie…bo spędzimy je tylko w trzy osoby, z dwoma psami – nie zaś w komplecie z całą rodziną…

A może AŻ w trzy osoby i AŻ z dwoma psami?

Do połowy pusta czy pełna?

Więc szklanka zawsze może być do połowy pełna albo w połowie pusta – dziś bardzo mocno koncentruję się na tym by dostrzegać głownie plusy. Z naciskiem na to co jest przed ALE, a tak naprawdę to ALE próbuję ignorować, bo gdy tylko pozwalam by w ogóle „powstało” to podświadomie, od razu, zaczynam się na nim za bardzo skupiać.

Wcale nie przychodzi mi to łatwo, zazwyczaj robię to na siłę, zwykle wymaga to dłuższej chwili zanim coś zrozumiem, „przetrawię”.

A „minusy”, na które często po prostu nie mam wpływu, pozwalam sobie je zaakceptować… Pozwalam by po prostu istniały.

Bo tylko dzięki kontrastom i różnorodności możemy doceniać to co dobre i ważne dla nas samych. Wtedy masz możliwość porównania i wyboru, co tak naprawdę jest Twoje. Gdyby cały czas było idealnie, to ta IDEALNOŚĆ straciłaby na znaczeniu.

CZY ŚWIĘTA SĄ DLA MNIE WAŻNE?

Chyba tak, aczkolwiek chyba…

Nie przypisuje im szczególnej wartości, codzienność jest równie ważna.

By dbać o relacje, o bliskich, ale wciąż w zgodzie ze sobą i w tym wszystkim nie zapominać o sobie.

Kończąc to filozofowanie…

CO JEM W ŚWIĘTA?

Przede wszystkim, przed Świętami nie robię żadnych głodówek, postów ani detoksów, niczego na siłę – żeby np. zrobić „miejsce” na świąteczne jedzenie.

Jeżeli Ty tak robisz – niestety grozi to świątecznym obżarstwem.

Podczas świąt jem wszystko to co lubię i mi smakuje, po prostu zachowuję umiar w ilości.

Wydaje mi się, że mam łatwiej. Smakowo jestem dość wybredna i nie wszystko to co jest na świątecznym stole mi smakuje. Mam wybrane potrawy, ulubione smaki.

Z pośród świątecznych potraw najbliżej mi do słodkości, ale też nie do wszystkich.

Uwielbiam:

  • orzechowca mojej mamy

  • szarlotkę

  • i makowca

  • a od niedawna również ciasto szpinakowe – niebo w gębie – i nad nim rzeczywiście się rozpływam 🙂

Na co dzień z reguły jem 3 większe posiłki z 5-godzinną przerwą– przyjęłam taki system, a on służy zarówno mi, jak i moim jelitom.

Aczkolwiek moje śniadanie nie wypada jakoś bardzo wcześnie rano – zazwyczaj jest to godzina 7.30-8.30 i chociażby dlatego system 3 posiłków w moim przypadku sprawdza się bardzo dobrze.

I dla przykładu

Wigilię zaczynam jak każdy zwykły dzień, swoim standardowym śniadaniem, dość obfitym, np.:

  • owsianką

  • omletem

  • jaglanką itp.

z tym, że jem je raczej trochę później i do kolacji Wigilijnej raczej już nic nie jem.

Jednakże u mnie kolacja ta raczej jest późniejszym obiadem, ponieważ zaczyna się ok. godz 16.00-17.00.

A więc na mój drugi posiłek w tym dniu składają się:

  • mały talerzyk zupy – grzybowa z makaronem

  • jeden rodzaj ryby – smażony karp + sałatka jarzynowa + pieczywko

  • i zostawiam miejsce na słodkości – po krótkiej przerwie jem po jednym kawałku ciasta z dwóch rodzajów.

Następnie na „kolację” jem:

sałatkę – zazwyczaj z tuńczyka z pieczywkiem lub bez + kawałek ciasta z trzeciego rodzaju lub powtarzam, to które najbardziej mi smakowało.

Mało? Dużo? Chyba względnie średnio… 🙂

W świątecznym czasie raczej nie zawsze zachowuję odpowiednio długie przerwy między posiłkami, ale też staram się nie podjadać, nie skubać czegoś co chwila, przez cały dzień

CO MYŚLĘ O BYCIU NA DIECIE PODCZAS ŚWIĄT?

To zależy…

Zależy od rodzaju stosowanej diety

  • czy jesteś na diecie wybitnie restrykcyjnej, np. jesz tylko wybrane produkty

  • niskoenergetycznej, np. 800-1000kcal

  • czy może jesteś na diecie dobrze zbilansowanej i zróżnicowanej

Ale przede wszystkim zależy od tego z jakiego powodu jesteś na diecie:

  • czy musisz, np. z przyczyn zdrowotnych

  • czy to po prostu Twój wybór

Będąc na diecie nie wyobrażam sobie ani przygotowywać dla innych specjalnego fit karpia, specjalnej fit sałatki śledziowej lub warzywnej czy fit pierogów. Ani zabierać ze sobą „w gości” pojemników z własnymi świątecznymi potrawami

Pytam po co? Czemu ma to służyć? Przecież pozostali uczestnicy Wigilii i świąt prawdopodobnie nie są na żadnej restrykcyjnej diecie…

Potrawy Wigilijne i świąteczne zrób tak jak lubisz i po prostu zjedz je w rozsądnych ilościach.

Przecież nie musisz zjeść wszystkiego jednego wieczoru – masz na to całe 3 dni!

Zadbaj o jakość

Oczywiście jestem za tym byś zadbała, zadbał o wysoką jakość składników – jeśli smażysz to na dobrym tłuszczu, np. oliwie, jeśli dodajesz majonez to również ten o lepszym składzie, jeśli pieczesz to nie na margarynie.

Poruszaj się!

I oczywiście nie siedź przez te 3 dni cały czas przy stole, bez względu na pogodę, spacer dobrze Ci zrobi! 😉

Że niby przed świętami nie warto rozpoczynać diety?

Zastanawiam się skąd w ogóle wzięło się to przekonanie?

Że niby Święta „przeszkadzają” w diecie?

Po pierwsze

Myślę, że wynika to z tego, że w okresie przedświątecznym jesteśmy mocno zabiegani i WYDAJE się nam, że nie mamy czasu na dietę.

Po drugie

WYDAJE się nam, że Święta trwają aż do 1 stycznia.

A przecież to tylko 3 dni!

Trzy dni nie spowodują, że Twoją dietę trafi szlag, bądź zaprzepaścisz osiągnięty do tej pory efekt.
otóż żeby przytyć 1kg należy zjeść dodatkowo aż 7000kcal!

Przed świętami nie musisz robić żadnej rewolucji żywieniowej, zaś po tych trzech świątecznych dniach po prostu wracasz do zdrowych nawyków żywieniowych. Kompletnie nie widzę sensu by fundować sobie żywieniowe huśtawki!

Na koniec życzę Ci byś nie tylko od święta, a codziennie potrafiła, potrafił:

czerpać radość
podejmować działania
ale również odpoczywać
wyciągać wnioski
myśleć pozytywnie

ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, CIEPŁYCH ŚWIĄT

SPĘDZONYCH NA WŁASNYCH ZASADACH

Z NAJBLIŻSZYMI!!!

Najnowsze wpisy

Choroba refluksowa przełyku (GERD)

Choroba refluksowa przełyku (GERD) polega na zarzucaniu kwaśnej treści żołądkowej do przełyku i gardła a nawet jamy ustnej. Powoduje upośledzenie jakości życia i zmiany w

Przeczytaj »

Podziel się

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x